Nauka i pasja

Dmytro Gurnicki

Nagość jest tematem, nie pretekstem do czegoś więcej

“Jeśli ja nie byłbym w stanie zaakceptować pozujących mi kobiet, bobym je sztucznie wygładzał i wyszczuplał, to jak mogę oczekiwać, że one same siebie będą akceptowały? Zdecydowałem, że będę fotografować człowieka takim, jakim on jest.”

Rozmawia: Monika Sobień
Zdjęcia: Dmytro Gurnicki (instagram: gurnicki);
portrety Dmytra wykonał Kassol Photography

Jesteś nieśmiały?
Tak.

I tak z nieśmiałości fotografujesz nagie kobiety? (śmiech)
Nagości się nie wstydzę, jest dla mnie naturalna. Chociaż kiedyś jedna z pozujących kobiet zapytała czy nie krępuje mnie, że ona stoi przede mną bez ubrania. Ale nie, nie mam z tym problemu. Podczas sesji maksymalnie skupiam się na pracy.

Weranda

Dlaczego portretujesz wyłącznie nagie ciała?
Bo nie umiem ubranych. (śmiech) Nie znam się na modzie, a przecież wszystko ma znaczenie: ubranie, fryzura, dodatki. Kobieta w moim obiektywie jest w pewnym sensie rozebrana z warstw, za którymi chowa się przed światem. Zależy mi na tym, żeby pokazać naturalność i prawdziwość.

Często wymyka się ona trendom lansowanym w kolorowych pismach.
Jako początkujący fotograf, aby sprostać oczekiwaniom kobiet wobec tego jak one chciały się widzieć, stosowałem różne triki upiększające. Ale w pewnym momencie zrozumiałem, że to bez sensu. Nie wybieramy sobie wzrostu, koloru skóry, oczu, kształtu twarzy. Jest bardzo niewiele rzeczy, które możemy zmienić w swoim ciele. Oczywiście świat daje nam komunikat, że wszystko jest w naszych rękach, możemy wyglądać tak jak chcemy. Ale przecież nie możemy. W tym wszystkim przestajemy siebie tolerować. W końcu zrozumiałem bardzo ważną rzecz dla mnie, jako fotografa. Jeśli ja nie jestem w stanie zaakceptować tych dziewczyn, bo je sztucznie wygładzam, wyszczuplam, to jak mogę oczekiwać, że one same siebie będą akceptowały? Zdecydowałem, że będę fotografować człowieka takim, jakim on jest. Chcę pokazać, że ciało niemieszczące się w kanonach kolorowych magazynów, jest normalne, jest ładne.

Proscilla

Twoim zdaniem Polki coraz bardziej akceptują siebie?
Przychodzi do mnie wiele kobiet, które nie mają kompleksów. Wiedzą jak wygląda ich ciało i chociaż odbiega ono od trendów z wybiegu, one chcą zdjęć, które nie przekłamują rzeczywistości. Przecież pod tak zwany kanon podpada może jeden procent ludzi. A cała reszta to ogromna różnorodność. I wyszukiwanie tej różnorodności jest najwspanialszym elementem mojej pracy.

Naoglądasz się tych kobiecych ciał…
Ono jest dla mnie ciekawostką. Po to robię zdjęcia, żeby móc je zobaczyć i pokazać prawdę o nim. Może to zabrzmi patetycznie, ale osoba bez ubrania jest prawdziwsza niż ubrana.

Czasami mam wrażenie, że pobrzydzasz kobiety. Podkreślasz ich ostre rysy. Można by było łagodniej się z nimi obejść.
Nie uważam, żebym je pobrzydzał. Pokazuję ich charakterystyczne cechy. Swoją drogą, ta dziewczyna, o której mówisz przecież wyszła bardzo delikatnie na tym zdjęciu…

Pokazałeś jej dwa największe mankamenty. Ostry nos i odstające uszy.
Moim zdaniem to nie są mankamenty. Ludzie odbierają nieco większy nos czy uszy jako elementy, których należy się wstydzić. A to jest bez sensu. Takie podejście bardzo źle wpływa na relacje z samym sobą, relacje w związkach. Najbardziej w mojej pracy podoba mi się to, że mam swobodę, by móc fotografować niezależnie od „plastikowych” wzorców.

Magdalena

Kobiety łatwo zgadzają się na aż taką naturalność?
Zdarza się czasem, że mówią, że może za bardzo, że za mocno widać przebarwienia na skórze, zmarszczki, fałdki. Ale wtedy mówię, spróbujmy, jeśli będziesz się z tym źle czuła, usunę tę publikację z portfolio. I okazuje się, że im zdjęcie jest prawdziwsze, tym więcej pozytywnych komentarzy pojawia się pod nim. Taka reakcja udowadnia kobietom, że oceniają siebie zbyt surowo.

Pozwalasz im na makijaż do sesji?
Wolę jak kobieta nie jest mocno umalowana. Ale najważniejsze, żeby czuła się dobrze. Jeżeli jest przyzwyczajona do makijażu na co dzień, to nie każę jej być na siłę sauté. Zależy mi na tym, żeby pokazać prawdziwy obraz tej osoby.

Musisz namawiać kobiety, by ci pozowały?
Nie, zazwyczaj same się zgłaszają. Jeśli kobieta myślała o tym, by mieć zrobiony akt, to decyzja dotyczy już tylko tego w jakiej on będzie stylistyce. Dziewczyny, które do mnie piszą, wcześniej oglądają moje zdjęcia w internecie. Zakładam, że skoro zwracają się do mnie, to taki efekt końcowy je usatysfakcjonuje, więc już na planie nie muszę ich specjalnie oswajać czy przekonywać.

Joasia

Utrzymujesz dystans? Nie powiesz mi chyba, że to łatwe.
Bardzo łatwe. Dystans między mną a modelką jest duży. I fizyczny, bo jednak stoję w sporej odległości od niej, i psychiczny, bo nie pozwalam sobie na komentarze. To jest po prostu praca na planie. Staram się, by od początku było na sto procent jasne, że chodzi wyłącznie o zdjęcia, a nagość jest ich tematem, nie pretekstem do czegoś więcej.

Ale może kobiety myślą inaczej.
Tak, zdarzyło się, że dziewczyna, która była zainteresowana sesją zdziwiła się, że ma zapłacić za zdjęcia. „Jak to, przecież pozuję ci nago. Mam jeszcze za to płacić?” (śmiech)

Twoje sesje są drogie? Każda kobieta może sobie na nie pozwolić?
Ceny są różne, zależą od wielu czynników. Ale jeśli kobieta chciałaby mieć takie zdjęcia, niech do mnie napisze. Zawsze staram się znaleźć rozwiązanie, które jest akceptowalne dla obu stron.

A czy komentujesz modelki podczas sesji? Mówisz komplementy, żeby dodać im pewności siebie?
Nie, wystrzegam się oceniania. Ani w stronę – jesteś piękna, ani – ta część ciała nie jest twoją mocną stroną. Zależy mi na pokazaniu człowieka w całości. Nie dzielę go na części. Jedyne, co komentuję, to swoją pracę. To czy zdjęcie wyszło dobrze, albo czy poza jest ciekawa.

M

Specjalizujesz się w aktach już wiele lat. Sportretowałeś setki kobiet. Czy patrząc na jakąś na ulicy, wyobrażasz sobie jak wygląda rozebrana? W sensie czy byłaby ciekawym obiektem do sfotografowania.
Na pewno z łatwością rozpoznaję kobiece sylwetki. W sensie typów. Ale aż takiego zboczenia zawodowego nie mam, żebym widział je wszystkie nagie. (śmiech) Nigdy, kiedy patrzysz na kobietę, nie wiesz jak wygląda nago. Na tym właśnie polega ciekawość tej historii, którą się zajmuję. Bo ubranie wiele skrywa. To mnie interesuje.

A ty zrobiłeś sobie akt?
Tak. Na sobie próbowałem aspekty techniczne. Światło, rodzaj wywoływania. Ale wolę skupiać się na kobietach.

Pozował ci kiedyś nagi mężczyzna?
Portrety męskie robię, ale na akty jakoś na razie się nie zdecydowałem. Tylko raz w życiu widziałem naprawdę dobry męski akt. Fotografem była kobieta.

Paulina

A pary? Zgłaszają się do wspólnej nagiej sesji?
Tak, zdarzają się, ale niestety często nie chodzi im o akty, tylko o zdjęcia wykonane podczas seksu. Takich zawsze odmawiam.

Dlaczego? Może byś się nieźle bawił? (śmiech)
Są fotografowie, którzy pewnie mogliby. (śmiech) Ale mnie to nie interesuje. Ostatnio prowadziłem rozmowy z parą, która zgłosiła się na wspólną sesję. Na pierwszym spotkaniu zastrzegłem, że będą musieli zobowiązać się, że do niczego między nimi nie dojdzie podczas zdjęć. Zgodzili się.


Dmytro Gurnicki (ur. 1980) – fotograf specjalizujący się w kobiecych aktach. Urodził się na Ukrainie, tam zdobył zawód inżyniera elektroniki. W Polsce jest od ponad 10 lat, studiował w Akademii Fotografii. W ciągu ostatnich lat zrobił zdjęcia setkom nagich kobiet, promuje stylistykę naturalistyczną. Jego prace publikuje włoski “Vogue”. 

Spodobał się artykuł? Podziel się z innymi!